Boto: Bardzo martwię się o rewanż

Rozmiar tekstu: A A A

Godziny po tym, jak Flamengo otrzymało decyzję Południowoamerykańskiej Konfederacji Piłki Nożnej (CONMEBOL) o anulowaniu czerwonej kartki dla Gonzalo Platy w meczu przeciwko Estudiantes na stadionie Maracanã, co pozwoli ekwadorskiemu napastnikowi zagrać w przyszłotygodniowym rewanżu w Argentynie, dyrektor wykonawczy ds. piłki nożnej José Boto, udzielił w piątkowe popołudnie wywiadu na żywo w programie Seleção sportv. Portugalczyk świętował naprawienie błędu uznanego przez CONMEBOL, ale podkreślił, że klub i tak został poszkodowany, a on sam jest zaniepokojony:

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"To nie jest błąd boiskowy, ale błąd, który eliminuje zawodnika, profesjonalistę, z następnego meczu. To błąd, który szkodzi drużynie. Uważam, że wszystkie rażące pomyłki powinny być korygowane, czy to przez VAR, decyzje późniejsze, czy rady sędziowskie, cokolwiek. Teraz powiem jako osoba prywatna, nie jako ktoś z futbolu ani z Flamengo. Wydaje mi się, że sędzia dopuścił się aktu tak bezwstydnego, że CONMEBOL poczuł się zobowiązany, w ramach tego, co mógł zrobić, skoro nie dało się cofnąć rzutu karnego ani zmienić wyniku, przynajmniej odwrócić decyzję o wyrzuceniu Platy. Naprawiono błąd wobec Platy, ale nie naprawiono tego, co wydarzyło się wczoraj na Maracanie. I szczerze mówiąc, bardzo martwię się o rewanż, bo jeśli u siebie sędzia potrafił zrobić nam coś takiego w sposób wręcz arogancki, bo to nie tylko sytuacja z Platą, ale też inne zdarzenia, to bardzo obawiam się, co może się stać na wyjeździe. My chcielibyśmy, żeby wszystko rozstrzygało się na boisku." - powiedział José Boto.

Zapytany o inne pretensje wobec sędziowania Kolumbijczyka Andrésa Rojasa na stadionie Maracanã, José Boto podał przykłady, dlaczego nazwał ekipę arbitra arogancką i wskazał inne błędy w prowadzeniu meczu.

"Były inne sytuacje. Asystent Filipe poszedł zapytać czwartego arbitra o kryteria pokazywania żółtych kartek, w sposób kulturalny, a ten eksplodował, reagując nerwowo. To nie było zwykłe "proszę się zamknąć, nie ma pan prawa pytać", tylko reakcja arogancka i agresywna. Ja sam, kiedy podszedłem po meczu do sędziego, również spokojnie, pytając go o powód wyrzucenia Platy i o brak konsekwencji w kryteriach, zostałem potraktowany z arogancją, poprosił policję, żeby go ochraniała i mnie odsunęła. To były zachowania, które wydawały nam się nienormalne. Była też seria błędów, które nie wydają się normalne w meczu piłkarskim. Oczywiście, w futbolu zdarzają się błędy drużyn i arbitrów, ale sposób prowadzenia tego spotkania wydał nam się bardzo, bardzo dziwny. Był brutalny faul na Arrascaecie, ze strony prawego obrońcy Estudiantes, który miał już żółtą kartkę, sędzia to widział, ale puścił grę. Normalne byłoby po zakończeniu akcji pokazanie mu drugiej żółtej, co oznaczałoby czerwoną. To było jeszcze w pierwszej połowie, a tymczasem czwarty arbiter podszedł do trenera przeciwników i zasugerował, żeby zmienił zawodnika, bo inaczej musiałby go wyrzucić. To nie są normalne zachowania ekipy sędziowskiej zgodne z zasadami." - dodał Portugalczyk.

Były piłkarz Flamengo, Fluminense i Palmeiras, a obecnie komentator grupy Globo, Felipe Melo, był jednym z gości programu i stwierdził, że kolumbijski arbiter działał ze złą intencją. José Boto zgodził się i zasugerował, że Andrés Rojas powinien zostać odsunięty od prowadzenia meczów.

"Muszę się zgodzić z Felipe, bo czasem widzimy słabe sędziowanie wynikające z braku kompetencji. Ale potrafimy odróżnić, kiedy jest w tym coś więcej, wielka arogancja wobec naszych piłkarzy, brak konsekwencji, niemożność odezwania się do niego. A potem jest sytuacja, która przesądza o wyniku, a wynik mógł i powinien być inny. Tego typu sędziowanie powinno zostać wyeliminowane z futbolu, gdziekolwiek by się zdarzało." - stwierdził José Boto.

Flamengo zagra o awans do półfinału z Estudiantes za tydzień na stadionie Jorge Luis Hirschi w La Plata. Zwycięstwo różnicą jednej bramki da drużynie Filipe Luísa przewagę remisu w Argentynie.

"Bardzo się tym martwię. Jeśli u siebie, przy 65 tysiącach kibiców, sędzia nie miał wstydu zrobić tego, co zrobił wczoraj, to martwi mnie, co może się stać na stadionie przeciwnika. Wiedząc, jakie są argentyńskie trybuny, jak argentyńscy piłkarze potrafią prowadzić mecz w określony sposób, z tymi drobnymi prowokacjami, przerywaniem gry, a my nie jesteśmy drużyną przyzwyczajoną do takich rzeczy. My lubimy grać, chcemy, żeby gra toczyła się płynnie. Dlatego ufamy, że CONMEBOL wyznaczy na rewanż sędziego z odwagą, który nie da się zastraszyć atmosferze. My nie chcemy być faworyzowani, chcemy wygrać albo przegrać na boisku." - zakończył José Boto.

iconautor: MentiX

icon 19.09.2025

icon20:57

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy