Filipe Luís: Awansowaliśmy, to znaczy, że zasłużyliśmy
Flamengo jest w półfinale Copa Libertadores. Po porażce w regulaminowym czasie gry drużyna Filipe Luísa wyeliminowała Estudiantes po serii rzutów karnych na stadionie Jorge Luisa Hirschiego w La Placie i zmierzy się z Racingiem w półfinale. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Filipe Luís unikał krytyki występu Rubro-Negro i podkreślał znaczenie awansu.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"To był bardzo trudny mecz, nasz przeciwnik wykonał ogromną pracę w defensywie. Wszyscy zawodnicy bardzo angażowali się w grę obronną. Bardzo często zmuszali nas do gry środkiem, aby wyjść z kontratakiem. Jednocześnie, gdy zostawiali przestrzeń, wykorzystywali nasze straty piłki i to rodzi frustrację, sprawia, że drużyna się rozciąga w trakcie meczu, zwłaszcza przez sposób, w jaki oni atakują: długimi podaniami do napastnika i grą po bokach. Taki styl gry nie jest łatwy, trudno gra się w ćwierćfinale Libertadores. Może jutrzejsze nagłówki będą brzmiały: "Flamengo awansowało, ale...". Zawsze jest jakieś "ale", lecz nagłówek jest tylko jeden: "Flamengo jest w półfinale". Rywalizacja trwała 180 minut, awansowaliśmy dalej po rzutach karnych i skoro awansowaliśmy, to znaczy, że zasłużyliśmy. Jestem bardzo wdzięczny. Od 2019 roku przeżyłem tutaj niesamowite rzeczy i czuję, że ten klub jest wyjątkowy, a ta synergia sprawia, że doświadczam niezwykłych emocji. Cieszę się, że awansowaliśmy do kolejnej rundy." - powiedział Filipe Luís.
Bramkarz Agustín Rossi był jednym z bohaterów spotkania. Popełnił błąd przy golu Estudiantes pod koniec pierwszej połowy, ale zrehabilitował się, broniąc dwa rzuty karne i zapewniając Flamengo awans. Filipe Luís wychwalał Argentyńczyka i ujawnił, co ten powiedział przed serią jedenastek.
"Rossi ma nasze zaufanie, ma sympatię zawodników z drużyny. Błędy się zdarzają. Prawda jest taka, że kiedy bramkarz się myli, to jest fatalne, bardzo się odsłania. I oczywiście bramkarz zawsze musi być na bardzo wysokim poziomie koncentracji, ponieważ jeden błąd może cię wyeliminować. To na niego nie wpływa, bo ma zaufanie wszystkich. Kiedy doszło do rzutów karnych, podszedł do mnie i powiedział: "Słuchaj, zostaw to mnie, wcześniej się pomyliłem, ale teraz wprowadzę nas do następnej rundy". Uwierzyłem i, na szczęście, obronił dwa świetne strzały i udało nam się przejść dalej. Ale ważne jest to, zawsze tak myślę, że kiedy zawodnik popełnia błąd, trzeba go przeanalizować, nie chować się przed nim, pokazać na boisku, co się wydarzyło, i trenować tego typu sytuacje. Bo dla mnie tylko poprawki i praca nad tym, co zrobiłeś źle, sprawiają, że się rozwijasz i stajesz się lepszy. Ale on ma zaufanie nas wszystkich." - dodał.
Mecze półfinałowe odbędą się 22 i 29 października. Flamengo o awans do finału powalczy na wyjeździe. Drużyna wraca na boisko w nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy zmierzy się z Corinthians na Neo Química Arena w ramach 25. kolejki Campeonato Brasileiro.
INNE WYPOWIEDZI FILIPE LUÍSA
ZMIANY I KONTROLA OBCIĄŻENIA
"Pamiętajcie, że kilka lat temu można było dokonać tylko trzech zmian. Teraz jest ich pięć. Zdecydowałem się zostawić zawodników, którzy mogli wykonywać rzuty karne. Chciałem zdjąć Jorginho wcześniej, ale pomyślałem o karnych. Lino, moim zdaniem, stwarzał zagrożenie, miał sytuacje jeden na jeden, tak że jedna z niebezpiecznych akcji w drugiej połowie była jego autorstwa. Zdecydowałem się nie dokonywać zmian, ponieważ wierzyłem, że zawodnicy, którzy byli na boisku, byli najlepsi, aby spróbować wygrać. Fizycznie nie było problemu, ponieważ zakończyliśmy mecz na połowie przeciwnika."
ANALIZA
"To było bardzo trudne spotkanie. Nie rozegraliśmy złego meczu, ale rozegraliśmy mecz, w którym kontrolowaliśmy grę. Ale prawdą jest, że ciężko było nam rozwijać akcje. Trudno było nam osiągnąć ostatnią tercję boiska, nie stwarzaliśmy tyle zagrożenia co w pierwszym meczu. To sprawiło, że Estudiantes miał trochę więcej piłki. Nie rozegraliśmy najlepszego meczu, ale też nie zagraliśmy źle."
LEKCJA PRZECIWKO ESTUDIANTES
"To wielka lekcja. Właściwie moją największą lekcją jako trenera do tej pory było spotkanie z Central Córdoba. Libertadores jest bardzo skomplikowana, bardzo trudna. Oczywiście, jako trener staram się stworzyć jak najlepsze warunki w fazie ofensywnej, aby zawodnicy czuli się komfortowo z piłką, mieli więcej czasu na grę i mogli znaleźć rozwiązania na boisku. Potem w ostatniej tercji boiska liczy się kreatywność, pewność siebie i moment, w którym zawodnik się znajduje i, jak widzicie, Arrascaeta nie miał najlepszego dnia, ale Carrascal był w dobrej formie, wszedł bardzo dobrze w mecz. Więc wiele zależy od wyczucia zawodnika, który jest w grze. Prawda jest taka, że stworzyliśmy wiele okazji, nawet w drugiej połowie mieliśmy trzy wyraźne sytuacje, które nie przełożyły się na ostatnie podanie, które uważam za wyraźną szansę, i pozostawiło to rywalizację otwartą. Już mówiliśmy o sędzim, o tym, co się wydarzyło, ale byłoby to otwarte również przy wyniku 2:0. Więc to, co starałem się powiedzieć zawodnikom, to że, aby wygrać Libertadores, czasami musimy przejść przez takie próby. Tak było też w poprzednich latach, to bardzo trudne mecze i musimy umieć przejść przez te momenty, aby dotrzeć do kolejnego półfinału Libertadores. Nie wiem, ile razy Flamengo dotarło do półfinału w swojej historii, ale pamiętam, że gdy przyszedłem tutaj w 2019 roku, minęło 38 lat bez awansu. Więc jestem bardzo szczęśliwy, że jesteśmy w kolejnym półfinale, teraz trzeba się tym zająć z pełną uwagą, na jaką zasługuje ten moment, bo marzeniem każdego jest wygrać tę Libertadores."
KOLEJNY ARGENTYŃSKI RYWAL
"Każda drużyna ma inną historię, inny kontekst. Ale prawda jest taka, że argentyńskie zespoły są bardzo konkurencyjne. To pierwszy punkt: wyrównać tę intensywność i konkurencyjność. A co mnie najbardziej zaskakuje w nich jako trenera, to ile są w stanie pokryć boiska, z poświęceniem. Czasami w przewadze liczebnej napastnik kryje dwóch, trzech zawodników, i to sprawia, że jest trudno. Czasami w brazylijskiej piłce przy wymianie podań od razu eliminujesz zawodników i masz komfortową sytuację w polu karnym przeciwnika. W argentyńskiej piłce rzadko masz taką łatwość. Więc być może to jest główna lekcja. Na pewno przeciwko Racing będzie tak samo, jak tutaj. Prawda jest taka, że to mecz, do którego musimy się przygotować, ponieważ będzie na podobnym poziomie intensywności, poświęcenia i gry w fazie ofensywnej. Racing to drużyna, która, według tego, co widziałem, ma dużą intensywność, przyspiesza i gra bardzo pionowo. To jest trudne w meczach wyjazd–dom. Ale będzie to piękny półfinał Libertadores. Przede wszystkim trzeba cieszyć się i, aby być w Limie, będziemy musieli być lepsi od Racing w ciągu 180 minut serii."
ZWYCIĘSTWO MISTRZA? SŁABA GRA, A MIMO TO AWANS…
"Broń drużyny, która bardzo przeszkadza, to zawsze mocna obrona, pressing, faule… i oni (Argentyńczycy) potrafią to robić bardzo dobrze; ich faza defensywna jest bardzo silna. W ten sposób rezygnują z gry o drugą piłkę i zbliżania się do twojego pola karnego. Czy to przełożyło się na wyraźne szanse dla Estudiantes? Nie sądzę. Flamengo zagrało źle? Można powiedzieć, że Flamengo nie był tym, do czego jesteście przyzwyczajeni, głównie dzięki Estudiantes, które potrafiło przeszkadzać, ale mieliśmy pełną kontrolę gry w pierwszej połowie. Mieliśmy posiadanie, wiele razy docieraliśmy do pola karnego przeciwnika, ale ostatnie podanie nie wychodziło. Jednak stwierdzenie, że Estudiantes było lepsze, nie odpowiada prawdzie. Tak naprawdę w drugiej połowie cały czas próbowaliśmy ich skrzywdzić w polu karnym. Nie udało nam się rozwijać w ostatniej tercji i musimy się poprawić."
FLAMENGO WYDAJE SIĘ GRAĆ ZAWSZE TAK SAMO, UFAJĄC, ŻE TO, CO ROBI, WYSTARCZY…
"Dobrze, że zawodnicy ufają i nadal wierzą. Gdyby to nie wyszło i przegralibyśmy w rzutach karnych, gdzie granica jest bardzo cienka, powiedziałbym tutaj, że to ja poprosiłem ich, aby zrobili to, co zrobili. Kwestia intensywności jest prosta: przeciwnik zostawia pewne przestrzenie na boisku, które musimy znaleźć i wykorzystać. Kiedy przeciwnik zostawia zawodnika wolnego z piłką, a reszta jest kryta, twoja drużyna nie może swobodnie podawać piłki. Nie da się wprowadzić intensywności w krążenie piłki, jeśli wszyscy zawodnicy są kryci, a jeden jest wolny. Co się działo? Jorginho, często wolny, prowadził piłkę i wpadał w pułapkę próby wymuszenia podania, co skutkowało kontratakiem. Intensywność powrotu była duża, wszyscy wracali do krycia, ale nigdy nie byli wolni, więc sprawiało to wrażenie, że drużyna nie miała intensywności. Zasługa Estudiantes, że odebrali naszą kreatywność i nakierowali grę tam, gdzie czuli się komfortowo."
O WYKORZYSTANIU ATUTU WŁASNEGO BOISKA I ZAKOŃCZENIU RYWALIZACJI W PIERWSZYM MECZU
"Muszę teraz myśleć o następnym meczu, który jest przeciwko Corinthians. Pracować nad tym, jak podejść do meczu z Corinthians, jak się zaplanować, aby wygrać, którzy zawodnicy są dostępni i w świetnej formie, aby wygrać. Mówiłeś o zamknięciu rywalizacji w pierwszym meczu. To bardzo skomplikowane. Zawsze mówię, że mecz to 180 minut i są drużyny, które grają gorzej w pierwszym meczu, nawet u siebie, a potem potrafią wygrać na wyjeździe. To się zdarza, zdarzyło się teraz, jeśli się nie mylę, z Independiente del Valle w Copa Sudamericana. To się zdarza. Dla mnie nie istnieje zamknięcie rywalizacji, chyba że oczywiście wynik jest absurdalny, co jest rzadkie. Rzadko w półfinale Copa Libertadores przeciwko super konkurencyjnej drużynie, która stawia cię w obliczu swoich atutów, zdarza się zamknąć rywalizację. Musimy być solidni. Poprawić przejścia, poprawić obronę, poprawić grę z piłką, poprawić we wszystkich aspektach, abyśmy mogli rozegrać perfekcyjny mecz, tak jak to było w pierwszej połowie przeciwko Estudiantes, kolejnego dnia, aby móc dotrzeć do wymarzonego finału. A jeśli chodzi o posiadanie Palmeiras i Cruzeiro u siebie w Brasileirão, to jest bardziej na później. Również graliśmy u nich, było ciężko, będzie ciężko też dla nich, ale to jest mecz, w który zawodnik lubi grać. To taki mecz, w którym zauważasz inną atmosferę w codziennym życiu szatni."
ATMOSFERA STADIONU, KTÓRY JEST DOMEM SIMEONE
"Powiedziałem zawodnikom przed meczem: dzisiaj chciałem grać jeszcze raz. Mówiłem o tej atmosferze, o tym, jak była perfekcyjna. Atmosfera na stadionie była imponująca. Prawda jest taka, że to przywilej grać w tak niesamowitym otoczeniu jak ten stadion. O Simeone, był mistrzem, prawda? Ale jest kibicem Racingu (śmiech). Już wiele razy mówiłem, że jest dla mnie jak ojciec. Jeśli dzisiaj tu siedzę, to dlatego, że zainspirował mnie do tego. Zmienił moje życie w wielu aspektach i jestem mu bardzo wdzięczny. Życzę mu wszelkiej pomyślności, bo wie, że bardzo się o niego troszczę."
NADMIAR JAKOŚCI PRZESZKADZA W WYKOŃCZENIU AKCJI?
"Nie wierzę w to. Dzisiaj nie udało im się znaleźć się w ten sam sposób, jak w pierwszym meczu. Wszyscy byli indywidualnie kryci i nie mogli się połączyć. Czułem, że nasza drużyna była trochę oddalona, napastnicy nie połączyli się. Nie jest łatwo grać na wyjeździe, w tej atmosferze i przy tym, co jest w grze w rywalizacji, to skomplikowane dla psychiki zawodnika. Uważam, że zawodnik może podjąć złą decyzję. Ci, którzy podejmują najlepsze decyzje, są najdroższymi zawodnikami na świecie. Mamy tutaj zawodników z największą jakością w Ameryce Południowej, ale nie zawsze wybierają właściwie. Potem przeanalizuję to spokojniej."