Filipe Luís: W Libertadores nie ma łatwych meczów
Filipe Luís przyznał, że były trudności, ale zwycięstwo Flamengo nad Deportivo Táchira określił jako "heroiczne". Triumf 1:0, po golu Léo Pereiry, wystarczył, aby Rubro-Negro awansowali do 1/8 finału Copa Libertadores, ale dopiero z drugiego miejsca w grupie.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Rubro-Negro mieli spore trudności z pokonaniem outsidera grupy i w ostatnich minutach przeżyli mocne nerwy, gdy Lucas Cano był bliski strzelenia gola – napastnika powstrzymała świetna interwencja Agustína Rossi. Filipe Luís postrzegał te trudności jako lekcję dla drużyny.
"To nauka, że w Libertadores nie ma łatwych meczów. Wszyscy są albo w czołówce tabeli, albo mistrzami swoich krajów. Właśnie to zobaczyliśmy, jak trudno wygrać. Do 1/8 finału jeszcze dużo czasu. Każdy mecz to inna historia, mamy jeszcze długą drogę do przebycia." - powiedział Filipe Luís.
Trener Flamengo uznał trudności w grze ofensywnej swojej drużyny za naturalne, biorąc pod uwagę taktykę Deportivo Táchira, które grało z pięcioma obrońcami. Jako przykład podał porażkę Manchesteru City w Pucharze Anglii dwa tygodnie temu, aby udowodnić swoją tezę.
"Ten sposób obrony sprawia trudności każdemu zespołowi na świecie. Nie ma drużyny, która nie miałaby problemów z grą przeciwko linii pięciu, sześciu, a czasem nawet dziesięciu zawodników w polu karnym. Manchester City, jeden z najlepszych klubów na świecie, nie potrafił się przebić przeciwko Crystal Palace. To zespół, który przyszedł się bronić, ale też potrafi grać. Musimy znaleźć mechanizmy, rozwiązania, aby dać zawodnikom szansę na rozegranie meczu. Ostatecznie celem było zwycięstwo i osiągnęliśmy to." - dodał.
Pomimo trudności, Filipe określił zwycięstwo jako heroiczne, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności zarówno trudności w grze, jak i zmęczenie zgromadzone u zawodników.
"Dla mnie to uczucie zwycięstwa, dumy, heroizmu. Dziesięciu zawodników Deportivo Táchira w polu karnym, twardo broniących się, a ich bramkarz po raz kolejny wychodził na bohatera. Zawsze świętuję każdy sukces w mojej karierze. Wygrać nie jest łatwo, a ja bardzo cenię sobie zwycięstwa i awanse. Nie zapominajmy, że ci zawodnicy grali w niedzielę na sztucznej murawie przeciwko Palmeiras, liderze Brasileirão, a dziś, zaledwie trzy dni później, znaleźli się na boisku, niektórzy wręcz poświęcając się. Więc tak, to zwycięstwo, które musimy świętować." - oświadczył.
Przeciwnik Flamengo w fazie pucharowej zostanie wyłoniony w losowaniu w przyszły poniedziałek w siedzibie Południowoamerykańskiej Konfederacji Piłki Nożnej (CONMEBOL) w Paragwaju. Rubro-Negro zajęli drugiej miejsce w Grupie C i zmierzą się z jednym z liderów pozostałych ośmiu grup.
Więcej wypowiedzi Filipe Luísa
Drugi raz w fazie pucharowej Libertadores
"Moja głowa jest skupiona wyłącznie na Fortalezie. Mecz, w którym możemy utrzymać szanse w Brasileirão, walcząc o wysoką pozycję. Zawsze jest co poprawiać, każdy mecz daje wskazówki, gdzie możemy się rozwijać jako zespół."
Czy presja była odczuwalna?
"Oczywiście, że była presja. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać, aby awansować. Starać się o wynik. Presja zawsze będzie obecna, zwłaszcza we własnym domu, przed najbardziej wymagającą publicznością. Ja jako trener mogę próbować ją zmniejszyć, ale na boisku zawodnicy i tak ją czują. W piłce łatwiej jest niszczyć niż budować, Táchira dobrze zniszczyła nasze akcje, utrudniając stworzenie wyraźnych sytuacji. W przerwie starałem się uspokoić atmosferę. Ale koniec końców, który zespół na świecie nie ma problemów z końcówkami meczów? Mieliśmy szansę wybić piłkę, nie zrobiliśmy tego... Na szczęście mamy Rossiego w świetnej formie."
Wielkość kadry
"Uważam, że obecna kadra jest wystarczająca. Dla mnie idealna kadra powinna liczyć 25 zawodników. Na pewno w oknie transferowym przyjdą nowi piłkarze, inni odejdą, to absolutnie normalne. Naszym zadaniem jest dalej podnosić jakość zespołu, bo jeśli chodzi o liczbę graczy, ta jest wystarczająca."
Dlaczego drużyna nie strzela z dystansu?
"To przede wszystkim kwestia cech zawodników. Luiz Araújo i Pedro mają taką charakterystykę, reszta to bardziej gracze kombinacyjni, mają mniej siły w strzale, nie czują się komfortowo lub nie mieli klarownych okazji do uderzenia. To wybór piłkarzy, trenujemy strzały z dystansu, z pola karnego, trenujemy wszystko. Ale to zawodnicy na boisku podejmują decyzje."
Powrót kontuzjowanych
"Erick powinien być już na końcowym etapie leczenia. Viña potrzebuje jeszcze trochę treningów. Plata ma jeszcze sporo do nadrobienia, a Nico doznał poważniejszej kontuzji, to lekarz powinien dokładnie wyjaśnić, ale nie spodziewamy się jego powrotu w krótkim czasie."
Strategia Táchiry zaskoczyła?
"Nie, nie zaskoczyła, spodziewaliśmy się zamkniętego meczu. Táchira zmieniła strukturę na ten mecz, zazwyczaj nie gra z linią pięciu obrońców, a dziś tak właśnie zagrali. Dobrze się bronią, mają zawodników z dużą jakością defensywną. Kluczem było spróbować grać z większą cierpliwością, bardziej krążyć piłką. Na początku zbyt szybko ją kierowaliśmy do przodu, trzeba było generować większy nacisk w polu rywala, rzuty rożne, wolne, strzały z dystansu. I tak właśnie znaleźliśmy bramkę i udało się odblokować ten bardzo trudny mecz."
Czy zespół mógł być bardziej ofensywny?
"Mieliśmy Léo Ortiza, Pereirę i Allana w defensywie. Wesleya, Alex Sandro i Gérsona wspierających atak. Michaela, Arrascaetę, Pedro i Luiza Araújo w ofensywie, to już siedmiu zawodników w ataku. Trudno grać bardziej ofensywnie niż z siedmioma napastnikami. Często mieliśmy sześciu atakujących, gdy boczny obrońca wbiegał do środka. Gdy rywal zamyka się z dziesiątką w polu karnym, próbujemy różnych rozwiązań: strzałów z dystansu, dośrodkowań, stałych fragmentów, to jedyny sposób na tak zwartą obronę. Mieliśmy już wystarczająco wielu napastników. Czy mieliśmy wprowadzać jeszcze więcej?"
Kondycja fizyczna zawodników
"Gérson miał problem z kolanem. Bruno Henrique przystąpił do meczu bez odpowiednich warunków fizycznych. Allan, który był trzy tygodnie poza grą, wrócił dziś. Alex Sandro musiał zagrać kolejny mecz z rzędu i nie był w najlepszej formie. Varela musiał wrócić na pozycję defensywnego pomocnika. Pedro też wrócił po przerwie. Muszę pochwalić moich zawodników, chcą grać, chcą zwyciężać i jestem z nich dumny."
Siła mentalna zespołu
"Nie możemy zapominać, że ta grupa wygrała Copa do Brasil, pokazując ogromną siłę psychiczną. Pokonaliśmy Corinthians na ich stadionie grając w dziesiątkę. Wygraliśmy z Atlético Mineiro, finalistą Libertadores, na ich boisku. Ten zespół ma dużą odporność mentalną, wygrał Supercopa do Brasil w tym roku, Carioca. Są mecze, które generują napięcie, zwłaszcza gdy rywal się ustawia tak defensywnie, przy atmosferze wokół spotkania i jego stawce. Gdy presja jest ogromna, oczywiście pojawia się też niepokój. Możesz być pewien, że Palmeiras to czuje, Corinthians, Atlético Mineiro, wszyscy przeżywają wahania nastrojów w ciągu sezonu. Na końcu wygrywa lepszy. Dlatego cenię to zwycięstwo. Wiem, jak bardzo zawodnicy się poświęcili w niedzielę na boisku lidera ligi, i dziś znów dali z siebie wszystko, by wygrać. Świętuję to zwycięstwo."