Flamengo pokazuje dojrzałość i ducha Copa Libertadores, by awansować do finału

Rozmiar tekstu: A A A

Show, jaki kibice Racingu zrobili, zanim piłka w ogóle ruszyła na El Cilindro, pokazało, że nie zawsze tam, gdzie jest dym, jest też ogień. Drużyna z Avellanedy co prawda naciskała i stwarzała zagrożenie, ale to Flamengo zagrało na modłę argentyńską, wykazało się zespołową dojrzałością i mimo gry w osłabieniu przez 40 minut nie straciło gola, a dzięki remisowi 0:0 zapewniło sobie czwarty finał Copa Libertadores w ciągu siedmiu lat.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Filipe Luís zmienił skład na rewanżowe spotkanie półfinałowe Copa Libertadores. Léo Ortiz, który wrócił do formy po naciągnięciu prawej kostki, ponownie został wybrany do podstawowej jedenastki. Bez Pedro trener tym razem postawił na Platę w roli bardziej wysuniętego zawodnika. Piłkarz z numerem 50 tworzył bardzo ruchliwy atak z Luizem Araújo i Jorge Carrascalem. Ekwadorczyk pojawiał się po lewej, po prawej stronie oraz w środku, gdzie Giorgian de Arrascaeta często również zajmował przestrzeń.

Atmosfera na El Cilindro była pełna presji wobec Flamengo, a gospodarze próbowali to odzwierciedlić na boisku, grali wysokim pressingiem i utrudniali wyprowadzanie piłki przez Rubro-Negro. Flamengo się jednak nie przestraszyło i w pierwszej połowie było lepsze od Racingu.

Flamengo utrzymywało się przy piłce i stworzyło sytuacje, które mogły zakończyć się golem. Jorge Carrascal, Guillermo Varela, Giorgian de Arrascaeta i Luiz Araújo, dwukrotnie, zagrozili bramce rywala. Gonzalo Plata jednak nie potrafił dostać piłki blisko pola karnego. Często był uruchamiany skrzydłami, przez co drużyna traciła punkt odniesienia w ataku.

Trudnością Flamengo w końcówce pierwszej połowy było utrzymanie piłki z przodu. Przy wysokim pressingu Racingu brazylijska drużyna często decydowała się na długie podania, które nie znajdowały celu w ataku i piłka wracała pod ich bramkę. W tej sytuacji Erick Pulgar i Jorginho potrafili jednak przejąć odbite piłki i utrzymać kontrolę nad grą. Piłkarz z numerem 21 pojawiał się w różnych sektorach boiska, brał na siebie odpowiedzialność, by kierować kolegami i rozdzielać piłki. Świetny występ defensywnego pomocnika.

Zespół Rubro-Negro wykazał się pewnością w obronie, Alex Sandro, Léo Ortiz i Léo Pereira rozegrali znakomity mecz. Léo Ortiz poczuł ból kostki w pierwszych minutach, ale wytrwał do końca. Léo Pereira dominował w pojedynkach powietrznych i był jednym z najlepszych na boisku. Flamengo przyjechało do Argentyny przygotowane na długie piłki i dośrodkowania, typowe zagrania Racingu.

Racing miał najlepszą okazję w momencie, gdy Flamengo było lepsze, Agustín Rossi obronił strzał głową Tomása Conechny’ego w 11. minucie. Dwie pozostałe sytuacje w pierwszej połowie zakończyły się strzałami ponad poprzeczką. W ostatnich minutach gospodarze zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce i stwarzali większe zagrożenie. Poza obroną na początku meczu Agustín Rossi wykazał się inteligencją, spowalniając grę, kiedy tylko było to możliwe.

Zespołowa dojrzałość, jaką Flamengo pokazało w pierwszej połowie, została jednak zniweczona przez niedojrzałość Gonzalo Platy, który został wyrzucony z boiska w 10. minucie drugiej połowy. Czerwona kartka była surowa, ale napastnik zachował się dziecinnie, odwdzięczając się za faul i trafiając Marcosa Rojo w sytuacji bez piłki. Plan gry został pokrzyżowany, a Flamengo musiało zrezygnować z kreatywności Giorgiana de Arrascaety i Jorge Carrascala. Wkrótce potem z boiska zszedł również Luiz Araújo.

Grając w osłabieniu, Filipe Luís zagęścił linię obrony. Danilo, Emerson Royal i Saúl weszli na boisko przed 75. minutą. Bruno Henrique również pojawił się w grze, a Flamengo miało już tylko jednego napastnika. Piłkarz z numerem 27 walczył z przodu i pomagał drużynie przy stałych fragmentach gry w obronie.

Racing z kolei zapełnił pole karne, postawił na dośrodkowania, a zespół z Rio rozegrał mecz o przetrwanie. W pole karne Rubro-Negro wpadło prawie 40 piłek. Agustín Rossi obronił trzy strzały, Léo Pereira wybił niezliczoną ilość dośrodkowań, a Flamengo, na sposób argentyński, wielokrotnie przerywało grę, by ostudzić zapał przeciwnika. Potrafiło cierpieć i zostało nagrodzone za waleczną postawę.

"Mieliśmy przewagę w wyniku. Chcieliśmy dobrze zagęścić ostatnią linię, ponieważ oni często ustawiają się w siedmiu zawodników w ataku, czasem w sześciu, budując grę w układzie 2-1-7 lub 3-1-6. Uznaliśmy, że linia z pięciu obrońców będzie kluczowa do obrony przed dośrodkowaniami – zmiany były przemyślane pod tym kątem. Udało się." - cieszył się Filipe Luís po awansie.

Świetne występy Agustína Rossiego i Léo Pereiry mogą sprawiać wrażenie, że Racing zmasakrował Flamengo w Avellanedzie. Ale tak nie było. Naturalnie, argentyński zespół był lepszy w okresie gry w przewadze, lecz zabrakło mu jakości, by to wykorzystać. Natrafił na własne ograniczenia techniczne i solidną grę Brazylijczyków.

"Dziś to było zwycięstwo drużyny z duszą, walecznej i zdeterminowanej, która potrafi grać w każdych warunkach, przeciwko każdemu rywalowi, drużyny, która zna ducha Copa Libertadores. Zawodnicy, którzy zdobyli już wiele tytułów, są też najbardziej ambitni, a mój zespół jest ich pełen." - podkreślił Filipe Luís.

Typowy występ w stylu Copa Libertadores dla drużyny, która po raz czwarty od 2019 roku zagra w finale. Z trzech poprzednich finałów Flamengo wygrało dwa (2019 i 2022) i przegrało jeden (2021). Rywala w decydującym meczu poznamy w czwartek, po spotkaniu Palmeiras z LDU, które w pierwszym meczu Ekwadorczycy wygrali 3:0.

iconautor: MentiX

icon 30.10.2025

icon11:21

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy