Flamengo próbuje zaskoczyć LDU
Flamengo zmierzy się z LDU we wtorek wieczorem na stadionie Casa Blanca w ramach 3. kolejki fazy grupowej Copa Libertadores. Ze względu na wysokość Quito (2 850 m n.p.m.), Rubro-Negro opracowali strategię, by zaskoczyć rywala i wrócić do Rio de Janeiro z trzema punktami.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Delegacja Flamengo wylądowała w Quito w niedzielny wieczór, dwa dni przed meczem. Celem sztabu szkoleniowego, prowadzonego przez Filipe Luísa, jest przyzwyczajenie zawodników do warunków związanych z wysokością. W tym kontekście zaplanowano trening na poniedziałek na stadionie Atahualpa.
W ostatnich spotkaniach rozgrywanych na dużej wysokości Flamengo zazwyczaj przylatywał do miasta meczu na dzień przed rywalizacją.
ZAWODNICY POZA LISTĄ POWOŁANYCH
W ramach strategii na mecz w Ekwadorze trener Filipe Luís zdecydował się nie powoływać Allana i Nicolása de la Cruza. W przypadku pierwszego chodzi o tzw. "cechy sierpowate" (cechy falcemyczne), które mogą negatywnie wpływać na wydolność organizmu w warunkach rozrzedzonego powietrza. W zeszłym roku Allan nie wystąpił w meczu Flamengo z Bolívarem w La Paz z tego samego powodu.
Z kolei Nicolás de la Cruz nie poleciał do Ekwadoru ze względów ostrożności, zgodnie z decyzją Departamentu Medycznego. Podczas marcowego okienka reprezentacyjnego nie został powołany do reprezentacji Urugwaju na mecz z Boliwią w El Alto - mieście położonym na wysokości 4 090 m n.p.m. Zawodnik ma historię złego samopoczucia podczas pobytu na dużej wysokości, dlatego zdecydowano się go oszczędzić, mimo że Quito znajduje się "tylko" 2 850 metrów nad poziomem morza.
Oprócz wspomnianych pomocników, w Rio de Janeiro pozostał również lewy obrońca Alex Sandro, który zmaga się z obrzękiem w lewym udzie.