Léo Ortiz: Nie wiem, kiedy miałbym kolejną szansę

Rozmiar tekstu: A A A

Łzy radości i bólu. Emocje Léo Ortiza po bezbramkowym remisie z Racingiem można wytłumaczyć wątpliwościami, jakie zawodnik miał co do swojego udziału w półfinale Copa Libertadores. Z powodu skręcenia prawej kostki, doznanego zaledwie 10 dni wcześniej, obrońca Flamengo nie chciał opuścić decydującego meczu, który zapewnił mu pierwszy finał Copa Libertadores w karierze.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Mam nadzieję, że będę mógł jeszcze wiele razy wrócić w to miejsce, ale nie wiem, kiedy miałbym kolejną szansę, dlatego bardzo cenię ten moment... Nawet gdyby wszystko potoczyło się inaczej, myślę, że i tak byłoby warto, bo zrobiłbym to, co podpowiadały mi głowa i serce, zagrałbym w tym półfinale dla Flamengo. Jeszcze bardziej cieszę się z awansu, bo wszystko to naprawdę było tego warte." - powiedział Léo Ortiz po meczu, ocierając łzy.

Léo Ortiz doznał kontuzji 29 października w meczu przeciwko Palmeiras. Rozpoczął intensywny proces rekonwalescencji od momentu opuszczenia stadionu Maracanã. Obrońca odbył cztery sesje leczenia w ciągu 24 godzin, między zabiegami w Ninho a terapią w domu, gdzie ma prywatne zaplecze połączone z klubem. Nic dziwnego, że trzy dni po kontuzji znalazł się na ławce rezerwowych w pierwszym spotkaniu z Racingiem.

Opuścił spotkanie z Fortalezą, by skupić się na powrocie do zdrowia. Chciał jednak wystąpić w rewanżu przeciwko Argentyńczykom. W tym celu Léo Ortiz kontynuował intensywne leczenie w domu i w klubie, przekonując Flamengo, że jest gotowy do gry. 29-latek obawiał się, że straci najważniejszy moment w swojej karierze i nie wystąpi w półfinale Copa Libertadores.

"Zaraz po tym, jak zrobiłem prześwietlenie po meczu z Palmeiras i zobaczyłem, że nie mam żadnego złamania, powiedziałem: muszę zagrać w jednym z tych meczów półfinałowych. Już wtedy powiedziałem rodzinie: nie wiem, co zrobię, co będę brał, jak się będę leczył w tych dniach, ale muszę być. Bardzo się starałem, żeby zagrać w pierwszym meczu, choćby na ławce, by uczestniczyć w tym momencie. Nawet jeśli byłem daleki od pełni formy, dziś również powiedziałem, że nie ma mowy, żebym nie zagrał. Filipe też mi powiedział: "Nie ma szans, żebyś nie był w tym meczu, znajdziesz sposób". Bardzo się cieszę, że wszystko to się opłaciło." - opowiedział obrońca.

Opłaciło się, ale wymagało poświęcenia. Już w pierwszych minutach meczu Léo Ortiz lekko utykał i wyglądało na to, że odczuwa ból w prawej stopie. Filipe Luís podszedł, by zapytać, czy wszystko w porządku, a obrońca dał znak, że może grać dalej. Pozostał na boisku do końca i zagrał bardzo pewnie, zwłaszcza w drugiej połowie, gdy Racing mocno naciskał na Flamengo.

Był to 52. mecz Léo Ortiza w koszulce Flamengo w tym sezonie, a drużyna nie straciła gola w 29 spotkaniach.

Léo Ortiz wraca do zdrowia w kluczowym momencie sezonu. Obrońca znajduje się w kręgu zainteresowań Carlo Ancelottiego pod kątem powołania do reprezentacji Brazylii. Selekcjoner Canarinhos ma ogłosić kadrę w najbliższy poniedziałek na mecze towarzyskie z Senegalem i Tunezją, które odbędą się w listopadzie.

iconautor: MentiX

icon 30.10.2025

icon19:56

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy